Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie życie rzeczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie życie rzeczy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 stycznia 2016

Nie wszystko złoto...

Ciągle coś robię, nawet publikuję w Czterech Kątach i DIY Home, ale później nie mam kiedy tego wrzucić na bloga. Nadrabiam więc zaległości. Zacznę od tego, co zrobiłam w kolorze złota.
"Złota" lampa. Pomalowana metalicznymi farbami kredowymi Autentico (i podstawa, i abażur). Efekty dekoracyjne to: wycinanki do scrapbookingu, pasta strukturalna, pieczątki z farby, efekt rdzy.





Stary emaliowany dzbanuszek, o jakie dziś już trudno. Pomalowany farbami kredowymi, z przecierkami i nakrapianiem. Przyklejony jeden z piękniejszych motywów różanych, ozdobiony koronką i reliefami z konturówki.




W następnym poście będzie o różowościach.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Farby kredowe

Nie wiem czy miałyście z nimi do czynienia i ciekawa jestem Waszych opinii na ich temat.
Niedawno znalazłam informację o warsztatach malowania farbami kredowymi, ale były, jak na mój gust, zdecydowanie za drogie. No i przypadek zrządził, że do redakcji Czterech Kątów zgłosiła się jedna z dystrybutorek tych farb, przyjechała, opowiedziała, zostawiła próbki. I co mogę powiedzieć. Farby są rzeczywiście rewelacyjne. Można nimi malować prawie wszystko, nie trzeba przygotowywać powierzchni, doskonale kryją, schną szybko, w połączeniu w woskiem lub lakierem utwardzają się.
No po prostu cudo na patyku, gdyby nie jedna wada - są drogie. Puszka litrowa kosztuje 140 zł i choć wystarczy na pomalowanie ok. 13 metrów kwadratowych, to jednak kosztuje sporo.
Farbami kredowymi pomalowałam szafeczkę (komódkę, szkatułkę - nie wiem jak to nazwać, którą kupiłam za grosze na gratowisku na FB. Trzeba było ją troszkę wyremontować, ale niewiele.
I oto co mi wyszło. W ogóle szafeczka jest świetna; oprócz szufladek ma przegródki np. na pierścionki i taki "kręciołek" na górze do powieszenia np. łańcuszków. Nie widziałam czegoś takiego w sklepach.



Wracając do farb. Szafeczka pomalowana jest tylko jedną warstwą jasnej farby, która prawie całkowicie pokryła ciemne podłoże. Przetarcia zrobiłam po pomalowaniu, ale można też woskując.
A ponieważ miałam fajną zabaweczkę w ręku, to zrobiłam jeszcze dwie tace i abażur.  Kolorystyka jest taka sama, ponieważ dostałam próbki dwóch kolorów :-)




A same farby wyglądają tak.


środa, 5 lutego 2014

Na górze róże

I u mnie w pracowni też. Do tego stopnia, że zabrałam się nawet za butelki,których już dawno nie robiłam,  ale mam całą półkę zapasów (pustych, pustych). Ale różom trudno się oprzeć, więc sobie "poróżyłam" troszkę :-)

Komplecik pojemników na cukier i herbatę oraz konewka. A w tle - wałek od Kasi, używany, ale teraz już nie do użytku.
Lampka ceramiczna.

Doniczki w kształcie filiżanek.

Niezbyt duże buteleczki, właściwie nie wiem po co je zrobiłam. 
 Cała różana, nie pamiętam po czym.
No i wspomniany wałek. Jeszcze jeden biedulek marznie w garażu.

wtorek, 21 stycznia 2014

Szewc bez butów chodzi...

... a dekupażystka wszystko co zrobi to rozda, sprzeda i w domu nie ma zbyt wiele. W pracowni mam kilka rzeczy, które zrobiłam wtedy, kiedy uczyłam się dekupażu. W oknach doniczki nowe i stare, też zdekupażone. Zrobiłam więc w międzyczasie pudełko na lekarstwa (starość nie radość), ozdobiłam słoik na płatki górskie i jeszcze jedną doniczkę.
Najpierw pudełeczko, które zrobił mi małżonek. Pomalowane, przyklejony papier ryżowy i wzór też z papieru, pocieniowane, spękane, a na koniec zabezpieczone szkliwem. Z tym szkliwem to ciężka sprawa, bo nie wyszło mi równo, a potem zaczęło się odklejać, gdybym porządnie pociągnęła, to schodziłoby płatami. Aha, jeszcze przyklejona koronka. W sumie nieźle wygląda.


Słoik na płatki to prościzna, a doniczka jeszcze większa - spękania jednoskładnikowe.


A, zrobiłam jeszcze dwie konewki.

To był pracowity weekend.



sobota, 18 stycznia 2014

Remanent

Przeszukałam różne foldery i wyszukałam zdjęcia starych rzeczy, które do tej pory ozdobiłam. To nie wszystko, ale muszę jakoś to uporządkować. Wszystko stąd, że nie do końca wiem, w którą stronę mój blog powinien pójść. Czy sądzicie, że Zrób to Sam ma jakiś sens? Czy ktoś z moich podpowiedzi skorzysta? Z takim ZTS-em jest sporo pracy - przemyśleć, zrobić zdjęcia, obrobić je, opisać itd. Czy gra warta świeczki? Wypowiedzcie się, proszę, na ten temat.
A póki co mały remanencik. Na początek część tego, co dostałam od Kasi, która porządkowała dom po cioci. Czego tam ciocia nie miała? 
Nawet młynek w pudełku, nigdy nie używany. Bez ozdabiana był całkiem do rzeczy, ale dodałam mu to i owo.
Ten dzbanek i kubek już pokazywałam. Też od Kasi.
Kanka z grubasami. Była w jasnym, gołębim kolorze, też właściwie niezniszczona, z niewielkimi odpryskami emalii. Dodałam jej lat "spękając" jej powierzchnię preparatem jednoskładnikowym, przykleiłam serwetkę i zabezpieczyłam lakierem. Wygląda jak... nowa?  
  
 I jeszcze talerzyk emaliowany od Kasi. Ten zrobiłam "na bogato" - spękania, złocenia itp., z obydwu stron. 
A od Marty dostałam kilka dzbanków i imbryków. Były one w różnym stanie, najgorszy był środek, wiadomo przebarwienia od herbaty, ale udało się z grubsza doszorować.  


I oto co udało się z nich zrobić:
Ten z makami Marta ozdobiła sama, bardzo zdolna uczennica :-) I jeden czeka za swój czas.



sobota, 11 stycznia 2014

Drugie życie rzeczy

Do tej pory odnawiałam różne drobiazgi traktując to jako wprawki i rozrywkę. No i stały się one kolejnymi rzeczami, które nie są potrzebne, nie wiadomo co z nimi robić, a o wyrzuceniu nie ma mowy. Postanowiłam więc założyć zakładkę Drugie życie rzeczy, w której będę pokazywać różne różności i, jeśli mi się uda, opisywać ich dzieje. I w ten sposób zyskają sławę i nieśmiertelność, a przynajmniej chyba nawet trzecie życie :-)

środa, 15 maja 2013

Porcelana rodowa Kasi

Kasia pracowicie czyści dom po Cioci i podrzuca mi jak nie srebra rodowe to porcelanę "Royal Dulton z ręcznie zdobionymi złotymi wrąbkami" (pamiętacie z jakiego to filmu?). Zrobiłam dwie wazy, myślę, że doskonale nadają się do ogrodu na kwiaty doniczkowe. Zabezpieczyłam je lakierem poliuretanowym, więc powinny być odporne na wodę.
W tle moja laleczka, czyli Ritka.

Waza z pokrywką. Będą w niej ładnie wyglądały pelargonie, takie zwykłe, nie wiszące.

A ta to właściwie wygląda rzeczywiście jak waza na zupę. Co można do niej wstawić? Myślałam o niezapominajkach, ale już przekwitają.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rodowe srebra Kasi

Kasia przyniosła mi cały wór emaliowanych dzbanuszków, garnuszków i talerzyków. Na razie zrobiłam 
2 czajniczki i kubek. 
Spękania są dwukolorowe, troszkę motywu domalowałam
 i zrobiłam "miedziane" uchwyty i dzióbek.


Kto wymyślił ten uchwyt do góry był "mistrzem". A dziurę po śrubie zakryłam różyczką.
 Spękania wyszły mi dosyć ładne. Całość wygląda jak popękana porcelana.