Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje zakupy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 kwietnia 2016
Sposób na idealne paski
W poście Pasy, paski, paseczki narzekałam na podciekającą pod taśmę farbę przy robieniu pasków na komodzie. I rzeczywiście miałam z tym trochę kłopotu. Tymczasem są takie taśmy (może wszyscy o tym wiedzą, ale dla mnie to odkrycie), które tak ładnie przylegają do powierzchni, że nic nie podcieka, wystarczy tylko równo przykleić. Przypadkiem w sklepie zobaczyłam taśmę do zastosowań specjalnych (na zdjęciu) i z czystym sumieniem mogę ją polecić. Zobaczcie zresztą sami.
piątek, 4 marca 2016
Efekt patyny na pisankach
Od jakiego czasu jestem zafascynowana tzw. mix mediami oraz efektami specjalnymi, które można stosować w decoupage'u. Jednym z nich jest efekt patyny, który bardzo mi się podoba. Niestety, nie wiedziałam jakie preparaty i jak stosować. Wszystko mi rozjaśnił post Sylwii Serwin o solach patynujących - LINK, za który bardzo dziękuję. Z trzech efektów metalu najbardziej podoba mi się miedź i zielona patyna, taki też zestaw kupiłam w sklepie sylwiaserwin.pl i zaczęłam robić pisanki. Poniżej pokażę Wam jakie efekty ten sam preparat daje na różnych powierzchniach i kolorach szlagmetalu.
1. Na początek pisanka wykonana według przepisu na efekt patyny: wydmuszka pomalowana primerem, dwa razy metaliczną farbą, popryskana płynem patynującym i polakierowana odpowiednim do tego efektu lakierem.
I jeszcze jedno duże zaskoczenie. Tak wydmuszki wyglądały na świeżo. Po kilku dniach, zanim je skończyłam, zmieniły odcień, jeszcze bardziej się postarzały. Zdjęcia już wkrótce.
2. W drugim sposobie wydmuszkę pokryłam klejem do złoceń i po wyschnięciu przykleiłam płatki srebrnego szlagmetalu. Następnie na powierzchni roztarłam cieniutko bitum i popryskałam płynem patynującym. Po wyschnięciu pomalowałam lakierem z zestawu. Krople patyny ściemniały i raczej nie przypominają zielonej patyny.
3. W trzecim przypadku postąpiłam tak samo, z tym, że zamiast srebrnego użyłam złotego szlagmetalu. Uzyskany efekt bardzo mi się podoba. Złoto zrobiło się stare, szlachetne, z akcentami patyny.
4. Bardzo ciekawy efekt uzyskałam stosując szlagmetal w kolorze miedzi, złota, brażu (taki misz masz). Tutaj już nie przyciemniałam powierzchni bitumem, tylko spryskałam ją płynem patynującym i polakierowałam. Po wyschnięciu byłam zaskoczona, bo każdy ocień "złota" inaczej się przebarwił, dając efekt dosyć solidnego postarzenia.
wtorek, 12 stycznia 2016
Czym zabezpieczyć blat stołu?
Odpowiedź niby jest prosta - tym, czym została pomalowana reszta mebla. Problem polega na tym, że większość lakierów przez długi czas "klei się", czyli podnosząc np. kubek ze stołu czujemy lekki opór. Z kolei wosk wymaga wielokrotnego nakładania i czasu, aby zaschnąć na tyle, żeby kubek z gorącym napojem nie zostawiał śladów (kółek).
Lekarstwem na te kłopoty jest Sealer, czyli preparat marki Autentico służący do zabezpieczania powierzchni. Zalecany jest do takich kłopotliwych miejsc jak blaty, ale również do dziecięcych mebelków i zabawek, czyli tam gdzie nie powinno się stosować wosku ani lakieru. Na dowód swoich ekologicznych właściwości uzyskał certyfikat na zgodność z normą "Bezpieczeństwo Zabawek".
Robiłam testy tego preparatu na blacie stolika i tacy stawiając kubek z gorącą wodą. Stolik miał blat lakierowany, taca jest woskowana. Nic się nie działo - kubek nigdzie nie zostawił śladów.
Na tacy próbowałam zrobić zdjęcie pod światło, ale trudno uchwycić połysk na powierzchni. Poniżej: lakierowany stolik.
Lekarstwem na te kłopoty jest Sealer, czyli preparat marki Autentico służący do zabezpieczania powierzchni. Zalecany jest do takich kłopotliwych miejsc jak blaty, ale również do dziecięcych mebelków i zabawek, czyli tam gdzie nie powinno się stosować wosku ani lakieru. Na dowód swoich ekologicznych właściwości uzyskał certyfikat na zgodność z normą "Bezpieczeństwo Zabawek".
Robiłam testy tego preparatu na blacie stolika i tacy stawiając kubek z gorącą wodą. Stolik miał blat lakierowany, taca jest woskowana. Nic się nie działo - kubek nigdzie nie zostawił śladów.
poniedziałek, 5 października 2015
Zabawki a farby kredowe
Wpisując się w modny obecnie "trynd" ekologiczny, kupiłam swojej wnuczce drewniany wózeczek dla lalek. Pomalowałam go farbami kredowymi Autentico (kolor Polar Blue i Casa Bianca), ponieważ mają odpowiedni certyfikat, że są bezpieczne dla dzieci. Często na forach i grupach fejsbukowych padają pytania jak zabezpieczyć farbę kredową w przypadku zabawek czy mebli dziecięcych. Najlepszym sposobem jest zastosowanie tzw. sealera, czyli ekologicznego impregnatu (również marki Autentico). Można też powierzchnię polakierować, natomiast nie wolno stosować wosków, ponieważ zawierają olejek terpentynowy i mogą podrażnić skórę.
piątek, 25 września 2015
Czym czyścić szablony i stemple?
Dziś króciutko. Kupiłam czyścik do szablonów w sprayu. Czy warto? Tak, jak najbardziej. Na dowód zdjęcie poniżej. Obydwa stemple były użyte tylko raz, z tuszem w tym samym kolorze. Ten po lewej (serce) umyłam tradycyjnie wodą z mydłem, ten po prawej - czyścikiem. No i jak widać, ten po lewej troszkę zafarbował, natomiast umyty czyścikiem wygląda jak nowy.
niedziela, 20 września 2015
Efekt rdzy, czyli jak coś "zardzewić" w ciągu doby, czyli mix media
Rdza to najlepszy dowód na to, że coś ma swoje lata, wiele przeszło oraz że jest metalowe. Co zrobić, jeśli chcemy taki przedmiot mieć, a on jest w dobrym stanie albo, co gorsza, całkiem nowiusieńki?
W takiej sytuacji trzeba użyć specjalnego preparatu Stamperii - Rust Effect, czyli efekt rdzy. Nabyłam ostatnio taki preparat i przez dłuższy czas czaiłam się, nie bardzo wiedząc jaki efekt osiągnę. Opis na opakowaniu jak zwykle enigmatyczny, ale od czego Youtoube? Znalazłam filmik, obejrzałam i do roboty.
Preparat jest dwuskładnikowy: jedna buteleczka zawiera czarny proszek, druga - płyn, czyli komponent A i komponent B.
Próbę zrobiłam na czajniczku (jak go ozdobiłam będzie oddzielny tutorial). Wieczko i wybrane fragmenty czajniczka posypałam proszkiem.
Następnie proszek pokropiłam płynem z drugiej buteleczki. To było już trudniejsze, ponieważ płyn spływał po bokach. Koniecznie trzeba coś podłożyć, żeby nie pobrudzić stołu czy biurka. Na pewno łatwiej byłoby zrobić to na prostej powierzchni. Zostawiłam robótkę na popołudnie, wieczór i noc.
A następnego dnia... Twardym pędzelkiem usunęłam resztki proszku i na powierzchni ukazała się piękna rdza, jak prawdziwa - w kilku odcieniach, ze zgrubieniami i nierównościami.
I co o tym sądzicie? Podoba się Wam? Czy warto coś "zardzewiać"?
W takiej sytuacji trzeba użyć specjalnego preparatu Stamperii - Rust Effect, czyli efekt rdzy. Nabyłam ostatnio taki preparat i przez dłuższy czas czaiłam się, nie bardzo wiedząc jaki efekt osiągnę. Opis na opakowaniu jak zwykle enigmatyczny, ale od czego Youtoube? Znalazłam filmik, obejrzałam i do roboty.
Preparat jest dwuskładnikowy: jedna buteleczka zawiera czarny proszek, druga - płyn, czyli komponent A i komponent B.
Próbę zrobiłam na czajniczku (jak go ozdobiłam będzie oddzielny tutorial). Wieczko i wybrane fragmenty czajniczka posypałam proszkiem.
Następnie proszek pokropiłam płynem z drugiej buteleczki. To było już trudniejsze, ponieważ płyn spływał po bokach. Koniecznie trzeba coś podłożyć, żeby nie pobrudzić stołu czy biurka. Na pewno łatwiej byłoby zrobić to na prostej powierzchni. Zostawiłam robótkę na popołudnie, wieczór i noc.
A następnego dnia... Twardym pędzelkiem usunęłam resztki proszku i na powierzchni ukazała się piękna rdza, jak prawdziwa - w kilku odcieniach, ze zgrubieniami i nierównościami.
I co o tym sądzicie? Podoba się Wam? Czy warto coś "zardzewiać"?
czwartek, 17 września 2015
To naprawdę mix media
Cóż to są te mix media, o których wspominam po raz kolejny? Mówiąc najprościej, to wykorzystanie różnych technik w ramach jednego projektu, np. preparatów do decoupage'u i scrapbookingu. Ale nie tylko. Do dekoracji możemy użyć wszystkiego co nam wpadnie w ręce: koronki, gaza, sztuczne kwiatki, liście, sznurki... Czyli, jak sama nazwa wskazuje - mix media. Żeby było ciekawiej pojawiło się sporo nowych preparatów, które, co tu dużo mówić, ułatwiają pracę. Mam na myśli farby wodne w sprayu (dają efekt mgiełki lub kropelek) czy pasty strukturalne (również pękające). Kiedy już dotarło do mnie zamówienie z nowościami, przesyłka z wycinankami oraz papiery ryżowe ITD zabrałam się do roboty. Niestety, nie pokażę kroków, ponieważ poległam na polu foto. Udało mi się zrobić zdjęcia dopiero po zrobieniu pudełek. Podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami.
Jak widać, wszystkie pudełka są zrobione tak samo. Różnią się jedynie głównym obrazkiem i detalami. Najpierw spód pudełek: przykleiłam koronkę i całość pomalowałam dwa razy metaliczną farbą kredową Autentico w kolorze starego złota. Po wyschnięciu zrobiłam kropki złotą konturówką.
Po wyschnięciu przykleiłam tekturowe wycinanki z wycinanki-net. Dobrałam trzy różnej wielkości, aby na każde pudełko był inny rozmiar.
Inne fragmenty w kolorze złota.
I jeszcze stemple (pieczątki) odbite w białej farbie akrylowej.
I to już wszystko. Do wypróbowania został mi jeszcze Rust Effect, czyli efekt rdzy. To będzie moja następna praca.
Jak widać, wszystkie pudełka są zrobione tak samo. Różnią się jedynie głównym obrazkiem i detalami. Najpierw spód pudełek: przykleiłam koronkę i całość pomalowałam dwa razy metaliczną farbą kredową Autentico w kolorze starego złota. Po wyschnięciu zrobiłam kropki złotą konturówką.
Na wieczko przykleiłam wydarte motywy z papieru ryżowego ITD.
Po wyschnięciu w niektóre miejsca nałożyłam białą pastę pękającą Stamperia. Schła kilka godzin, tam gdzie była nałożona grubo - dłużej. Po wyschnięciu i spękaniu zabrałam się za cieniowanie. Użyłam tej samej farby kredowej co na dół pudełek oraz akrylowych: czarnej, białej, brązowej, szarej.Po wyschnięciu przykleiłam tekturowe wycinanki z wycinanki-net. Dobrałam trzy różnej wielkości, aby na każde pudełko był inny rozmiar.
Potem szablon w miejsca, które wydawały mi się puste. Tapowałam farbą kredową w kolorze starego złota.
No a potem to już górki. Część wieczka spryskałam farbą wodną (mgiełką) Stamperii w kolorze pomarańczowym.Inne fragmenty w kolorze złota.
I jeszcze stemple (pieczątki) odbite w białej farbie akrylowej.
I to już wszystko. Do wypróbowania został mi jeszcze Rust Effect, czyli efekt rdzy. To będzie moja następna praca.
piątek, 4 września 2015
Jaki pędzel do szablonów?
Postanowiłam pomalować dwie skrzynki. Prościzna. Skrzynki drewniane, ścianki proste. Skoro tak, to trzeba sobie jakoś utrudnić. No i wymyśliłam, że jedną z nich zrobię w pepitkę, odbitą od szablonów. I się zaczęło. Skrzynki pomalowałam bardzo fajną farbą (jednowarstwową) Colours Premium dostępną w Castoramie (to chyba ich marka własna). Ale rzeczywiście maluje się nią dobrze, ładnie się rozprowadza, po wyschnięciu jest lekko aksamitna. Nie pamiętam jaki kolor jest pod spodem, taki szaro-beżowy, pepitka miała być bordowa. Podoba mi się to połączenie kolorów.
Posłużyłam się stemplem, wzór taki jak na zdjęciu poniżej, i powiem szczerze, że bardzo mi się ta zabawa spodobała. Już zamówiłam inne wzory. Maluje się farbą stempel, odciska na papierze czy czymś innym i dociska mocno do powierzchni gdzie ma się odbić.
Ja przycisnęłam trochę niedbale, bo zależało mi na takim "niepełnym efekcie".
Przykleiłam szablon, wzięłam do ręki pędzel gąbkowy i tapując pomalowałam część ścianki, potem wytarłam szablon i pomalowałam resztę ścianki. Odłożyłam szablon i to, co zobaczyłam, powiem delikatnie, nie spodobało mi się. Wyglądało to tak:
Co było robić. Całą ściankę pomalowałam na bordowo, a pepitkę postanowiłam zrobić w tym pierwszym szaro-beżowym kolorze. Ale tym razem to tapowania wzięłam pędzel okrągły i płaski. Właśnie ten, który jest na zdjęciu:
I naprawiłam to, co popsułam przez złą technikę. Ten efekt mnie zadowolił. Pomalowałam całą ściankę przykładając ten sam szablon bez mycia go.
A na dodatek drugą ściankę w przeciwnych kolorach, czyli bordo na szaro-beżowym. Prawda, że teraz wygląda to porządnie?
Potem zabrałam się za drugą skrzynkę, ale to już było proste. Ścianki pomalowane farbą kredową, przyklejone serwetki i przydałoby się tylko jakoś wypełnić puste ramki.Posłużyłam się stemplem, wzór taki jak na zdjęciu poniżej, i powiem szczerze, że bardzo mi się ta zabawa spodobała. Już zamówiłam inne wzory. Maluje się farbą stempel, odciska na papierze czy czymś innym i dociska mocno do powierzchni gdzie ma się odbić.
Ja przycisnęłam trochę niedbale, bo zależało mi na takim "niepełnym efekcie".
Subskrybuj:
Posty (Atom)



