To trochę stara sprawa, ponieważ ten kufer robiłam jeszcze zimą. Malowałam farbami akrylowymi (biała, czerwona i czarna), zabezpieczałam lakierem wodnym. W sumie to prosta rzecz do wykonania, ale może komuś przydadzą się podpowiedzi jak np. skopiować wzór czy zrobić równe kropki (ja na początku dekupażowania miałam z tym problem).
Czyli od początku: skrzynia jest drewniana, ale niestety była polakierowana, więc musiałam przynajmniej wierzchnią warstwę lakieru zedrzeć papierem ściernym. Nie jest to proste, szczególnie na tak dużej powierzchni. Potem całość, wewnątrz i na zewnątrz, pomalowałam białą farbą akrylową. Kiedy wyschła, wybrane fragmenty na czerwono i czarno.
Następnie zeskanowałam serwetkę z kotem:
Znamy tego łobuza ;-)
Wydrukowałam w trzykrotnym powiększeniu, pod obrazek podłożyłam fioletową kalkę (taką, jakiej używało się kiedyś w maszynach do pisania) i na wieku, długopisem odbiłam każdego kota osobno.
Potem cienkim pędzelkiem i farbą akrylową wypełniłam kontury, gdzieniegdzie zostawiłam jaśniejsze - generalnie starałam się wiernie odwzorować kota.
Ponieważ jednak wieko wydawało mi się pustawe, postanowiłam uzupełnić je o... myszki. No bo co te koty będą tak siedzieć po próżnicy ;-)
Wzorów myszek poszukałam w internecie i już ich nie kalkowałam, tylko przerysowałam ołówkiem.
Teraz pora na kropki. Robiłam je umoczonym w farbie drugim końcem ołówka. Farba musi mieć odpowiednią konsystencję - zbyt rzadka będzie się rozpływała, przy zbyt gęstej - porobią się "dzióbki". Najlepiej popróbować na papierze i dobrać właściwą gęstość metodą prób i błędów, niestety.
Cóż jeszcze? Ponieważ ciągle było mi mało dekoracji, na boku kufra przykleiłam pomalowane farbą akrylową takie drewniane dekory w kształcie kota, serca, kłódki itp. A na koniec lakierowanie.