środa, 23 marca 2016
Mix media i pisanki
W poprzednim poście pisałam o efekcie patyny, jak go osiągnąć, jak wygląda na różnych podłożach - zajrzyj tutaj. Poniżej już gotowe pisanki, z biżuteryjnymi dodatkami.
piątek, 4 marca 2016
Efekt patyny na pisankach
Od jakiego czasu jestem zafascynowana tzw. mix mediami oraz efektami specjalnymi, które można stosować w decoupage'u. Jednym z nich jest efekt patyny, który bardzo mi się podoba. Niestety, nie wiedziałam jakie preparaty i jak stosować. Wszystko mi rozjaśnił post Sylwii Serwin o solach patynujących - LINK, za który bardzo dziękuję. Z trzech efektów metalu najbardziej podoba mi się miedź i zielona patyna, taki też zestaw kupiłam w sklepie sylwiaserwin.pl i zaczęłam robić pisanki. Poniżej pokażę Wam jakie efekty ten sam preparat daje na różnych powierzchniach i kolorach szlagmetalu.
1. Na początek pisanka wykonana według przepisu na efekt patyny: wydmuszka pomalowana primerem, dwa razy metaliczną farbą, popryskana płynem patynującym i polakierowana odpowiednim do tego efektu lakierem.
I jeszcze jedno duże zaskoczenie. Tak wydmuszki wyglądały na świeżo. Po kilku dniach, zanim je skończyłam, zmieniły odcień, jeszcze bardziej się postarzały. Zdjęcia już wkrótce.
2. W drugim sposobie wydmuszkę pokryłam klejem do złoceń i po wyschnięciu przykleiłam płatki srebrnego szlagmetalu. Następnie na powierzchni roztarłam cieniutko bitum i popryskałam płynem patynującym. Po wyschnięciu pomalowałam lakierem z zestawu. Krople patyny ściemniały i raczej nie przypominają zielonej patyny.
3. W trzecim przypadku postąpiłam tak samo, z tym, że zamiast srebrnego użyłam złotego szlagmetalu. Uzyskany efekt bardzo mi się podoba. Złoto zrobiło się stare, szlachetne, z akcentami patyny.
4. Bardzo ciekawy efekt uzyskałam stosując szlagmetal w kolorze miedzi, złota, brażu (taki misz masz). Tutaj już nie przyciemniałam powierzchni bitumem, tylko spryskałam ją płynem patynującym i polakierowałam. Po wyschnięciu byłam zaskoczona, bo każdy ocień "złota" inaczej się przebarwił, dając efekt dosyć solidnego postarzenia.
poniedziałek, 29 lutego 2016
Pomysły wiosenno-wielkanocne, czyli DIY Home 4
Ponownie zachęcam Was do przejrzenia internetowego pisma DIY Home - link TUTAJ. W czwartym już numerze mnóstwo pomysłów: jak ozdobić pisanki, jak zrobić nietypowy wianek, w jaki sposób osiągnąć efekt rdzy (dwa pomysły, w tym mój), jak szybko zmienić wygląd mebla (stolik kawowy, taboret) i wiele innych. Oprócz tego bardzo ciekawy artykuł o portugalskich płytkach azulejo oraz o fascynacjach Nowym Jorkiem i Central Parkiem, a z rodzimego podwórka - jak przygotować ogród i rośliny do wiosny. Jest co czytać.
czwartek, 18 lutego 2016
Mleko z migdałami - Milk i Almond
Piękne krzesła z Famegu Radomsko nie były dobrze traktowane przez właścicieli. Wymagały nie tylko odmalowania, ale przede wszystkim naprawy. Trzeba było zaszpachlować dziury po wiertarce i różnych uszkodzeniach. Największym problemem okazał się brak szczebelka. Okoliczni stolarze powiedzieli, że nie ma szans, bo to trzeba na gorąco itp. Fameg w Radomsku również odmówił współpracy, od razu mówiąc, że nie sprzedają części zamiennych. Mniej więcej po dwóch tygodniach odezwała się osoba obsługująca ich fanpage, oferująca pomoc, ale już miałam dorobiony szczebelek przez pracownię Retro Concept z Ząbek (polecam!).
Po pierwsze - z krzeseł trzeba było zedrzeć starą, obłażącą olejną farbę. Na szczęście można było je rozłożyć, a przynajmniej odkręcić niektóre elementy, co znacznie ułatwiło szlifowanie i malowanie.
Po szlifowaniu całość pokryłam podkładem (Syntilor), żeby zabezpieczyć drewno i zapobiec ewentualnemu przebijaniu bejcy.
Potem ta przyjemniejsza część pracy, czyli malowanie. Siedzisko i szczebelki pomalowałam farbą kredową Autentico w kolorze Milk, pozostałe elementy - Almond. Moim zdaniem, bardzo ładnie do siebie pasują.
I jeszcze przyjemniejsza - ozdabianie. W tym przypadku jest tylko jedno miejsce - siedzisko, na którym odbiłam wzór przy pomocy szablonu i pomalowałam kolorem Almond.
Na koniec woskowanie. Zastosowałam wosk bezbarwny.
Po pierwsze - z krzeseł trzeba było zedrzeć starą, obłażącą olejną farbę. Na szczęście można było je rozłożyć, a przynajmniej odkręcić niektóre elementy, co znacznie ułatwiło szlifowanie i malowanie.
Po szlifowaniu całość pokryłam podkładem (Syntilor), żeby zabezpieczyć drewno i zapobiec ewentualnemu przebijaniu bejcy.
Potem ta przyjemniejsza część pracy, czyli malowanie. Siedzisko i szczebelki pomalowałam farbą kredową Autentico w kolorze Milk, pozostałe elementy - Almond. Moim zdaniem, bardzo ładnie do siebie pasują.
I jeszcze przyjemniejsza - ozdabianie. W tym przypadku jest tylko jedno miejsce - siedzisko, na którym odbiłam wzór przy pomocy szablonu i pomalowałam kolorem Almond.
Na koniec woskowanie. Zastosowałam wosk bezbarwny.
I efekt końcowy.
niedziela, 14 lutego 2016
Ziołowa komoda
A dokładniej, w kolorze Herbs z palety farb kredowych Autentico. Do tego bejca Syntiloru w kolorze drewna ipe.
Bardzo mi się podoba to zestawienie.
Komoda jest z IKEA, to bardzo popularny model Rast. Trochę ją "podrasowałam", dodając nóżki (kupione na Allegro), no i podłogę, żeby było do czego te nogi przyczepić.
To na razie mój pierwszy pomysł na Rasta, w kolejce czeka następna, już prawie gotowa.
Bardzo mi się podoba to zestawienie.
Komoda jest z IKEA, to bardzo popularny model Rast. Trochę ją "podrasowałam", dodając nóżki (kupione na Allegro), no i podłogę, żeby było do czego te nogi przyczepić.
To na razie mój pierwszy pomysł na Rasta, w kolejce czeka następna, już prawie gotowa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















